Jak zostałem Testerem


Żaden bug nie hańbi


Zanim przejdę do mojej historii jak zostałem Testerem. Chciałbym, abyś poznał co tak naprawdę mnie zmotywowało, aby spróbować swoich sił jako Tester.

Motywacja

Zauważyłem, że technologie coraz bardziej zaczynają przenikać nasze życia. Myślę, że to nie tylko moje odkrycie. Pamiętam jak za młodu grałem w grę, w której jako żołnierz przyszłości posiadałem drona bojowego. W tamtych czasach nie było iphona, jakiego znamy dziś, więc dość dawno temu. Tym bardziej drony to była totalna fantazja.

Teraz drony dzieciaki dostają pod choinkę.

Będąc na spacerze zauważyłem jak jakieś dziecko lata sobie dronem. Myślałem, że mimo mojego młodego wieku jestem na bieżąco z technologią. Ten widok uświadomił mi, że byłem w błędzie i również to jak szybko następuje teraz postęp technologiczny. Dla mnie nadal dron był czymś zupełnie abstrakcyjnym.

Przekaz stał się jasny. Technologia to obecnie podstawa, co skutkuję tym, że branża IT będzie coraz bardziej się rozwijać. Niektóre zawody albo znikną, albo przejdą “cyfryzacje”. Jaki jest więc sens inwestować czas w branże, która zniknie, albo i tak będę musiał podszkolić swoje umiejętności “technologiczne”.

Podsumowując moją motywację:

  • ciekawe projekty
  • ciągłe wyzwania
  • praca w branży, która znacząco zmienia świat
  • możliwość ciągłego rozwoju

Gdzie dwie historie stają się jedną

Cofnijmy się teraz parę miesięcy wstecz przed sytuacją, którą opisałem powyżej.

W trakcie ostatniego roku studiów stwierdziłem, że to nie jest to co tak naprawdę chcę robić. Przez cały rok nie wiedziałem, w którym kierunku zawodowym chciałbym się rozwijać. Już wtedy myślałem o branży IT, ale blokowała mnie głównie koncepcja, że bez wykształcenia informatycznego nie mam szans się tam dostać.

Na pierwszym roku studiów poznałem Marka, który postanowił się przebranżowić i zostać programistą. Mimo braku wykształcenia udało mu się.

Tutaj te dwie historie stają się jedną.

Z jednej strony uświadomienie sobie jak w zawrotnym tempie technika idzie do przodu. Z drugiej natomiast przypomniałem sobie historię Marka, która obaliła moją sztywną koncepcję na temat wykształcenia. Posunę się do stwierdzenia, że obalenia mojej wymówki. O sukcesie Marka było mi wiadomo o wiele wcześniej, zanim coś się ruszyło w mojej głowie. Najwyraźniej do pewnych sytuacji trzeba dojrzeć.

Nie kupuj kodu w worku

Postanowiłem rozpakować wielki tajemniczy worek, jakim była dla mnie ta branża. IT kojarzyło mi się tylko z programowaniem, więc postanowiłem dowiedzieć się jaki język na początku będzie łatwy do nauki.

Tutaj zaczęły się schody. W trakcie poszukiwań od razu natknąłem się na takie pojęcie jak back-end i front-end. Okazało się, że wybranie języka programowania to nie takie zero jedynkowe podejście.

Zacząłem to powoli sobie układać w głowie. Jakie technologie i języki, do której grupy zaliczyć. Jakie są między nimi różnice oraz jaka jest specyfika pracy.

Coś się kończy, coś się zaczyna

Kiedy już zdecydowałem się na front-end. Wybrałem konkretny język i technologię na horyzoncie pojawiło się Testowanie.

Nie pamiętam już, jaki to był konkretnie artykuł. Natomiast od razu zaciekawił mnie ten temat i chciałem dowiedzieć się więcej. Tak jak front-end i back-end były czymś oczywistym. To zastanawiałem się, po co jest Tester i czym się dokładnie zajmuję.

Po kilku artykułach i webinarach wiedziałem, że jednak testowanie to jest ten obszar, który przyniesie mi najwięcej satysfakcji. Specyfika pracy, jak i cechy dobrego Testera przenikały się z moimi naturalnymi talentami i podejściem do życia.

  • Mam interdyscyplinarny umysł, który na tym stanowisku jest dobrą cechą
  • Do pracy najbardziej motywują mnie nowe wyzwania, których jako Tester znajdę wiele
  • Jestem ciekawski i przez to lubię uczyć się nowych rzeczy i wiedzieć, jak one działają
  • Skupiam się na rozwiązaniu problemu a nie na nim samym

Nigdy niczego nie biorę na wiarę i wolę sam sprawdzić coś dwa razy. Niż żyć w błędzie. Interesuję się rozwojem osobistym więc zawszę testuję nowe metody czy techniki i podchodzę do nich jak naukowiec do badanego przedmiotu. Mogę śmiało powiedzieć, że testowanie jest czymś naturalnym co zawsze robiłem.

Testowanie start!

Cel już obrany teraz należy wykonać pierwszy krok!

Pierwszym krokiem był zakup książki “Zawód:Tester” Radosława Smiglina. Tutaj z ogólnikowych artykułów wszedłem już w bardziej szczegółowy zakres. Fakt, że na początku mało z tego rozumiałem nie powstrzymał mnie. Wiedziałem, że przyjdzie taki moment, kiedy wszystko zacznie się układać w całość.

Drugim krokiem było zdobycie wiedzy, jakie umiejętności są potrzebne, aby stać się Testerem. Poszedłem za radami z książki Radosława i stworzyłem Profil Testera. W artykule poniżej przedstawiłem, w jaki sposób to zrobiłem oraz opisałem wyniki tego przedsięwzięcia.

Profil Testera – Co potrzeba, aby się nim stać

 

Trzeci krok to stworzenie planu nauki wszystkich umiejętności wymienionych w profilu Testera. W internecie jest wszystko, tylko właśnie z tym był największy problem. Trudno było mi odsiać wartościowe materiały od tych beznadziejnych. Kiedy robiłem jeden kurs, nagle w połowie dochodziłem do wniosku, że to jednak chyba nie to. Przytłaczająca była możliwość wyboru połączona z brakiem pewności co tak naprawdę mi się przyda.

Każdy uczeń potrzebuje mistrza

Zupełnie przypadkowo wybrałem się na spotkanie informacyjne w Software Development Academy. Dotyczyło ono kursu na Testera oprogramowania. Pomyślałem, że warto skonfrontować mój profil Testera z ich programem kursu. Spotkanie wywarło na mnie tak pozytywne wrażenie, że postanowiłem zaufać SDA i wybrać się na kurs.

Oczywiście każdy może się wszystkiego nauczyć przez internet.

Natomiast uważałem, że na kursie dostanę kwintesencje tego, co powinienem wiedzieć. Będzie to też dobry fundament na dalszą naukę już samemu.

Trzy miesiące jak jeden dzień

Kurs trwał prawie trzy miesiące, natomiast testowanie tak mnie wciągnęło, że dla mnie było to jak jeden dzień. Moja fascynacja osiągnęła taki poziom, że zwolniłem się z pracy. Po to, aby móc dodatkowo w domu jeszcze bardziej rozwijać tematy poruszane na kursie. Wstawałem specjalnie wcześnie rano, aby się uczyć. Potem wieczorem na kurs i tak przez 3 miesiące.

W trakcie trwania kursu założyłem blog o testowaniu oprogramowania ToNieBug. Chciałem się podzielić moją nową zdobytą wiedza. Pomóc innym podjąć decyzje czy testowanie jest dla nich i czym tak naprawdę jest.

Nie spodziewałem się, że tak to mi się spodoba. Teraz cel jest znacznie ambitniejszy. Blog wraz z rozwojem mojej kariery będę przekształcał w platformę do edukacji dla przyszłych Testerów.

Sam kurs oceniam pozytywnie. Było parę potknięć ze strony SDA, ale efekt został osiągnięty. Zdobyłem solidne fundamenty, na których dalej mogłem budować swoje umiejętności. Nie liczyłem na to, że sam kurs zrobi ze mnie Testera. Jeśli ktoś idzie z takim przekonaniem, to się prawdopodobnie zawiedzie. Wiedziałem, że sukces zależy tylko ode mnie, a nie od SDA. W trakcie kursu włożyłem dodatkowo dużo własnego czasu i wysiłku.

Na temat ostatniej mody na testowanie napisałem krótką publikację, do której Cię serdecznie zapraszam.

Moda na Testowanie

Pierwsze bugi za płoty

Oprócz prowadzenia bloga chciałem zdobyć swoje pierwsze doświadczenie jeszcze zanim zacznę pracę. Natknąłem się na takie pojęcie jak “crowd testing”- testowanie w tłumie. Znalazłem platformę uTest gdzie firma Applause daje ludziom z całego świata możliwość testowania realnych produkt.

Na początku dołączyłem do uTest Academy. Gdzie krok po kroku uczyłem się działania platformy, zgłaszania błędów i podejścia do testowania. Po miesiącu, kiedy ukończyłem akademie z powodzeniem, dostałem swój pierwszy płatny projekt.

Było to niesamowite doświadczenie w końcu móc przetestować realny produkt wraz z pozostałymi Testerami. Wykorzystać swoją wiedzę w praktyce oraz zgłaszać pierwsze błędy.

Więcej o platformie uTest przeczytasz w artykule na moim blogu.

uTest – Testowanie w tłumie

Marka osobista a pierwsza praca w IT

Po kursie nadszedł czas na szukanie pierwszej pracy jako Tester. Tutaj rady SDA okazały się bezcenne. Pomoc i wskazówki w napisaniu odpowiedniego dla tej branży CV, gdzie szukać ofert, jak wykorzystać do tego LinkedIn stanowiło o sukcesie, jaki osiągnąłem. Wykorzystanie w 100% rad zaowocowało, że 3 tygodnie po kursie dostałem nie jedną a kilka ofert pracy.

Bardzo silnym narzędziem okazały się media społecznościowe i budowanie w nich sieci kontaktów. Ważnym aspektem jest też nasza marka osobista. Czyli to, jak ludzie odbierają nas poprzez kontakt z nami czy naszym profilem w internecie. Raczej słaby wizerunek budujemy, jeśli na naszym profilu mamy zdjęcia z gołą klatą i alkoholem w ręce a miejsce pracy to “Szlachta nie pracuję”

Właśnie na LinkedIn czy grupach na Facebook’u najwięcej dostawałem ofert pracy. Więc warto zainwestować trochę czasu i dopracować nasz profil i budować pozytywne relacje z ludźmi w sieci.

Więcej o szukaniu pierwszej pracy i budowaniu swojej marki osobistej napisze w przyszłości na blogu.

Podsumowanie historii

Od momentu, kiedy podjąłem decyzje, że chce być Testerem. Do chwili kiedy znalazłem pierwszą pracę, minęło 8 miesięcy. Były to bardzo intensywne miesiące, ale również jedne z najlepszych. Dzięki kursowi w SDA kupiłem sobie trochę czasu i przyśpieszyłem cały proces. Równolegle do kursu włożyłem też dużo swoje własnej pracy co zostało zauważone i docenione.

Odnalazłem coś, co niesamowicie mnie interesuję i stało się moim hobby. Wiem, że to dopiero początek przygody i jeszcze dużo nauki mnie czeka. Natomiast ta myśl bardzo mnie fascynuje.

Jeszcze tyle bugów do odkrycia!

Udostępnij i podziel się z innymi!
  • 15
  •  
  •  
  •  
  • 15
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o